Budujemy trzy korty padlowe przy Rusałce. I nie wszystko poszło zgodnie z planem.
Czego mnie nauczyły 2 miesiące budowania, grania i pisania
Miałem plan. Rzeczywistość była lepsza.
Kiedy zaczynałem ten blog, dałem sobie jedno zobowiązanie: pisanie raz w tygodniu, przez dwa miesiące, o rzeczach, które naprawdę robię — nie o tych, które powinienem robić lub chciałbym robić.
To zobowiązanie okazało się trudniejsze i ciekawsze, niż myślałem.
Dziś, po ośmiu wpisach, chcę zrobić coś, czego rzadko robią ludzie prowadzący blogi biznesowe: zatrzymać się i powiedzieć wprost, co działało, co nie działało i czego się nauczyłem. Nie o rynku kortowym. O sobie.
* * *
Co się wydarzyło przez te dwa miesiące
Dla porządku — krótki obraz tego, co się działo równolegle, kiedy pisałem kolejne wpisy.
Rakietmania.pl weszła w sezon letni z pełnymi kortami i nowymi grupami. Dziecięca szkółka rośnie. Zapytania o zapisy na jesień przyszły wcześniej niż przypuszczałem — i myślę, że to nie przypadek.
Inwestycjekortowe.pl — kilka nowych konsultacji, jeden projekt, który ruszy w lipcu. O tym będę pisał na bieżąco. Rynek nie zwalnia.
Książka — nowa w toku. Nie zdradzam nic więcej. Piętnasta strona wygląda dobrze.
Fundacja — cicho, ale nie martwo. Pracujemy nad tym, żeby jesienią było głośniej.
* * *
Pięć rzeczy, które te dwa miesiące mi pokazały
- Pisanie zmienia myślenie, nie tylko komunikację
Zaczynałem pisanie każdego wpisu z przekonaniem, że wiem, co chcę napisać. Kończyłem go z innym rozumieniem tematu, niż miałem na początku.
Wpis o kosztach kortu padlowego zmusił mnie do ułożenia w głowie listy błędów, którą zawsze nosiłem intuicyjnie, ale nigdy nie nazwałem wprost. Wpis o sporcie i dzieciach pokazał mi, że fundacja ma większy sens, niż sądziłem — bo zmusił mnie do napisania, dlaczego ją w ogóle założyłem.
Pisanie nie jest sposobem na mówienie tego, co się myśli. Jest sposobem na dowiedzenie się, co się myśli.
- Autentyczność nie jest strategią. Jest wyborem.
Miałem kilka momentów, kiedy zastanawiałem się, czy dane zdanie jest „zbyt osobiste”. Czy powinienem zostawiać historię o tamtym meczu, który przegrałem 0:6. Czy pisać o trasie przez Zwoleń i szarym bloku.
Zostawiłem. I właśnie te fragmenty dostawały najdłuższe odpowiedzi od czytelników. Nie te z tabelami i liczbami — choć tamte też działały. Te z konkretną chwilą, konkretną drogą, konkretnym uczuciem.
Ludzie nie czytają blogów, żeby poznać fakty. Fakty mają w Google. Czytają, żeby poznać człowieka za tymi faktami.
- Rytm jest ważniejszy od jakości pojedynczego wpisu
Był tydzień, kiedy wpis był lepszy. Był tydzień, kiedy wpis był dobry, ale nie wyjątkowy. Wypuściłem oba.
I zrozumiałem, że czytelnik nie ocenia wpisów osobno. Ocenia nadawcę. A nadawca, który jest regularny — nawet jeśli nie każdy tekst jest mistrzowski — buduje coś, czego nie zbuduje jeden genialny wpis raz na kwartał.
Zaufanie.
- Każdy projekt odgrywa inną rolę w jednej narracji
Przez ostatnie dwa miesiące pisałem o tenisie, padlu, książkach, inwestycjach i dzieciach. I co tydzień ktoś pytał mnie, jak to wszystko ze sobą powiązać.
Dziś mam odpowiedź: to nie są różne projekty. To jest jedna droga, opowiedziana z różnych perspektyw. Rakietmania to dowód, że można zbudować miejsce, do którego ludzie wracają. Inwestycjekortowe.pl to podzielenie się wiedzą, która mogłaby zostać tylko u mnie. Książki to mówienie rzeczy, których nie da się powiedzieć wprost. Fundacja to to, co zostanie.
Każdy projekt jest innym językiem, w którym mówię o tej samej rzeczy.
- Nie wiem, kto czyta. I to jest w porządku.
Nie mam dużego bloga z setną tysięcy odwiedzin. Nie wiem, czy czytają mnie inwestorzy, rodzice dzieci na kortach, czy ktoś, kto po prostu trafił przez Google na wpis o tenisie po trzydziestce.
I nauczyłem się, że to nie musi mnie obchodzić na etapie pisania. Obchodzi mnie na etapie planowania. Podczas pisania — piszę do jednej osoby. Tej, która ma ten sam dylemat, to samo pytanie, tę samą barierę, którą opisuję.
Kiedy tak piszesz — piszesz do wszystkich.
* * *
Co będzie dalej
Nie zamierzam kończyć z pisaniem. Zamierzam się rozwinąć.
Od sierpnia wchodzimy z czymś nowym: real-time case study inwestycji kortowej. Pierwszy obiekt, który doradzam od zera — i który będę opisywał na bieżąco. Liczby, decyzje, niespodzianki i błędy. Nic podobnego nie było wcześniej po polsku.
Będzie więcej o Rakietmanii i o tym, jak wygląda prowadzenie klubu sportowego od środka. Będzie okazjonalny sygnał z książki. I będzie więcej wpisów takich jak ten — które nie są poradnikami, ale rozmową.
Jeśli czytałeś przez ostatnie dwa miesiące — dziękuję. To ma większe znaczenie, niż możesz myśleć.
Jeśli chcesz być na bieżąco — obserwuj mnie na LinkedIn lub zapisz się do newslettera. Jeśli chcesz zagrać — rakietmania.pl. Jeśli myślisz o inwestycji w korty — inwestycjekortowe.pl. A jeśli po prostu chcesz przeczytać dobry thriller — wiesz, gdzie mnie znaleźć.
Michał Pasicki
Pasicki.pl
Buduję rzeczy, które mają sens.
Przedsiębiorca, twórca Rakietmanii, autor thrillerów.
Jeśli dotarłeś aż tutaj — to nie przypadek.
Zrób pierwszy krok
Zostań w kontakcie:
Realizacja
webmanufaktura.pl