Budujemy trzy korty padlowe przy Rusałce. I nie wszystko poszło zgodnie z planem.

12 lipca 2026

Budujemy trzy korty padlowe przy Rusałce. I nie wszystko poszło zgodnie z planem.

12 lipca 2026

Czego mnie nauczyły 2 miesiące budowania, grania i pisania

Miałem plan. Rzeczywistość była lepsza.

Kiedy zaczynałem ten blog, dałem sobie jedno zobowiązanie: pisanie raz w tygodniu, przez dwa miesiące, o rzeczach, które naprawdę robię — nie o tych, które powinienem robić lub chciałbym robić.

To zobowiązanie okazało się trudniejsze i ciekawsze, niż myślałem.

Dziś, po ośmiu wpisach, chcę zrobić coś, czego rzadko robią ludzie prowadzący blogi biznesowe: zatrzymać się i powiedzieć wprost, co działało, co nie działało i czego się nauczyłem. Nie o rynku kortowym. O sobie.

* * *

Co się wydarzyło przez te dwa miesiące

Dla porządku — krótki obraz tego, co się działo równolegle, kiedy pisałem kolejne wpisy.

Rakietmania.pl weszła w sezon letni z pełnymi kortami i nowymi grupami. Dziecięca szkółka rośnie. Zapytania o zapisy na jesień przyszły wcześniej niż przypuszczałem — i myślę, że to nie przypadek.

Inwestycjekortowe.pl — kilka nowych konsultacji, jeden projekt, który ruszy w lipcu. O tym będę pisał na bieżąco. Rynek nie zwalnia.

Książka — nowa w toku. Nie zdradzam nic więcej. Piętnasta strona wygląda dobrze.

Fundacja — cicho, ale nie martwo. Pracujemy nad tym, żeby jesienią było głośniej.

* * *

Pięć rzeczy, które te dwa miesiące mi pokazały

  1. Pisanie zmienia myślenie, nie tylko komunikację

Zaczynałem pisanie każdego wpisu z przekonaniem, że wiem, co chcę napisać. Kończyłem go z innym rozumieniem tematu, niż miałem na początku.

Wpis o kosztach kortu padlowego zmusił mnie do ułożenia w głowie listy błędów, którą zawsze nosiłem intuicyjnie, ale nigdy nie nazwałem wprost. Wpis o sporcie i dzieciach pokazał mi, że fundacja ma większy sens, niż sądziłem — bo zmusił mnie do napisania, dlaczego ją w ogóle założyłem.

Pisanie nie jest sposobem na mówienie tego, co się myśli. Jest sposobem na dowiedzenie się, co się myśli.

  1. Autentyczność nie jest strategią. Jest wyborem.

Miałem kilka momentów, kiedy zastanawiałem się, czy dane zdanie jest „zbyt osobiste”. Czy powinienem zostawiać historię o tamtym meczu, który przegrałem 0:6. Czy pisać o trasie przez Zwoleń i szarym bloku.

Zostawiłem. I właśnie te fragmenty dostawały najdłuższe odpowiedzi od czytelników. Nie te z tabelami i liczbami — choć tamte też działały. Te z konkretną chwilą, konkretną drogą, konkretnym uczuciem.

Ludzie nie czytają blogów, żeby poznać fakty. Fakty mają w Google. Czytają, żeby poznać człowieka za tymi faktami.

  1. Rytm jest ważniejszy od jakości pojedynczego wpisu

Był tydzień, kiedy wpis był lepszy. Był tydzień, kiedy wpis był dobry, ale nie wyjątkowy. Wypuściłem oba.

I zrozumiałem, że czytelnik nie ocenia wpisów osobno. Ocenia nadawcę. A nadawca, który jest regularny — nawet jeśli nie każdy tekst jest mistrzowski — buduje coś, czego nie zbuduje jeden genialny wpis raz na kwartał.

Zaufanie.

  1. Każdy projekt odgrywa inną rolę w jednej narracji

Przez ostatnie dwa miesiące pisałem o tenisie, padlu, książkach, inwestycjach i dzieciach. I co tydzień ktoś pytał mnie, jak to wszystko ze sobą powiązać.

Dziś mam odpowiedź: to nie są różne projekty. To jest jedna droga, opowiedziana z różnych perspektyw. Rakietmania to dowód, że można zbudować miejsce, do którego ludzie wracają. Inwestycjekortowe.pl to podzielenie się wiedzą, która mogłaby zostać tylko u mnie. Książki to mówienie rzeczy, których nie da się powiedzieć wprost. Fundacja to to, co zostanie.

Każdy projekt jest innym językiem, w którym mówię o tej samej rzeczy.

  1. Nie wiem, kto czyta. I to jest w porządku.

Nie mam dużego bloga z setną tysięcy odwiedzin. Nie wiem, czy czytają mnie inwestorzy, rodzice dzieci na kortach, czy ktoś, kto po prostu trafił przez Google na wpis o tenisie po trzydziestce.

I nauczyłem się, że to nie musi mnie obchodzić na etapie pisania. Obchodzi mnie na etapie planowania. Podczas pisania — piszę do jednej osoby. Tej, która ma ten sam dylemat, to samo pytanie, tę samą barierę, którą opisuję.

Kiedy tak piszesz — piszesz do wszystkich.

* * *

Co będzie dalej

Nie zamierzam kończyć z pisaniem. Zamierzam się rozwinąć.

Od sierpnia wchodzimy z czymś nowym: real-time case study inwestycji kortowej. Pierwszy obiekt, który doradzam od zera — i który będę opisywał na bieżąco. Liczby, decyzje, niespodzianki i błędy. Nic podobnego nie było wcześniej po polsku.

Będzie więcej o Rakietmanii i o tym, jak wygląda prowadzenie klubu sportowego od środka. Będzie okazjonalny sygnał z książki. I będzie więcej wpisów takich jak ten — które nie są poradnikami, ale rozmową.

Jeśli czytałeś przez ostatnie dwa miesiące — dziękuję. To ma większe znaczenie, niż możesz myśleć.

Jeśli chcesz być na bieżąco — obserwuj mnie na LinkedIn lub zapisz się do newslettera. Jeśli chcesz zagrać — rakietmania.pl. Jeśli myślisz o inwestycji w korty — inwestycjekortowe.pl. A jeśli po prostu chcesz przeczytać dobry thriller — wiesz, gdzie mnie znaleźć.

 

Michał Pasicki

Pasicki.pl

Buduję rzeczy, które mają sens.

Przedsiębiorca, twórca Rakietmanii, autor thrillerów.

Jeśli dotarłeś aż tutaj — to nie przypadek.
Zrób pierwszy krok

Realizacja     webmanufaktura.pl