Jeszcze kilka lat temu nie wiedziałem, czym tak naprawdę jest padel. A teraz?
Buduję korty, szkolę dzieciaki, grałem, analizuję i oddycham tym sportem. Czasem mam wrażenie, że obserwuję z bliska coś, co dopiero zaczyna się tlić… a może już wybucha?
🔥 Pierwszy raz usłyszałem „padel”
Zaczęło się niewinnie. Rozmowa z dostawcą sprzętu, krótki wyjazd za granicę, chwila na korcie — i bum. Zakochałem się w padlu. A to wcale nie jest takie oczywiste, kiedy przez lata żyjesz w świecie tenisa.
Padel był inny. Mniej techniczny, bardziej dynamiczny, pełen interakcji, śmiechu i energii. Grało się nie tylko ciałem, ale i głową. Nie trzeba było setek godzin treningów, żeby po prostu dobrze się bawić.
…to może być przyszłość.
Hiszpańska rewolucja, polska cisza
W Hiszpanii padel jest religią. Tysiące kortów, mecze transmitowane w TV, zawodowi gracze z milionami fanów.
W Polsce? Zaledwie kilkadziesiąt lokalizacji, często ukrytych w halach, klubach, pod płachtami.
Ale to się zmienia. I to szybko.
Coraz więcej kortów. Coraz więcej pytań.
Od ponad roku aktywnie działam przy budowie kortów padlowych w Polsce. Współpracuję z ekspertami, sprowadzam sprawdzony sprzęt z zagranicy, pomagam klubom stworzyć miejsca, które będą tętniły życiem. I widzę coś, co mnie ekscytuje:
- 📈 Z każdym miesiącem rośnie liczba zapytań.
- 📩 Ludzie piszą: „Gdzie mogę zagrać?”, „Czy pomożesz z kortem?”, „Czy warto zacząć?”
To już nie – pojedyncze zainteresowanie. To trend. A może… zapowiedź boomu?