rzeczy przestają ekscytować

30 stycznia 2026

Padel w Polsce 2026 — gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy

Opinia eksperta, który od lat buduje kluby i obserwuje ten rynek z bardzo bliska.

Kilka tygodni temu rozmawiałem z inwestorem, który chciał zbudować swój pierwszy klub padlowy. Był entuzjastyczny, miał lokalizację, miał budżet. Ale kiedy zapytałem go, ile kortów działa dziś w Polsce i jaka jest dynamika wzrostu w jego mieście — nie wiedział. Oparł swoją decyzję na tym, że padel jest „wszędzie”.

Padel jest wszędzie. I właśnie dlatego trzeba patrzeć na ten rynek chłodnym okiem.

W tym wpisie daję ci to, czego mi brakowało, gdy zaczynałem: rzetelny obraz rynku padla w Polsce w 2026 roku, bez marketingowego szumu, za to z danymi, obserwacjami z własnej praktyki i prognozą, która może pomóc podjąć lepszą decyzję — zarówno graczowi, jak i inwestorowi.

* * *

Liczby, które mówią same za siebie

Zaczynamy od twardych danych, bo bez nich każda opinia to tylko opinia.

 

Wskaźnik Wartość (2026)
Graczy padla na świecie ponad 30 mln (FIP)
Kortów na świecie ponad 50 000
Wzrost liczby kortów globalnie +17% rok do roku
Regularne gra w Polsce ok. 100 000 osób
Kortów w Polsce (szac. 2025) 450–500
Prognoza 2026 podwojenie liczby kortów
Koszt budowy 1 kortu (netto) 200–300 tys. zł
Retencja graczy (globalnie) ponad 90%

 

Źródła: FIP World Padel Report, PracaSport.pl, branżowe szacunki z konferencji „Jak zbudować klub do padla” (Łódź, styczeń 2026).

Co te liczby oznaczają w praktyce?

Retencja powyżej 90% to zjawisko wyjątkowe w branży sportowej. Golf, tenis, squash — żaden sport nie osiąga takich wyników. Kiedy ktoś spróbuje padla, prawie na pewno wróci. To oznacza, że dobry klub padlowy nie walczy o klienta jednorazowego — buduje relację.

Podwojenie liczby kortów w Polsce w ciągu jednego roku to nie żart — to tempo, które widzieliśmy wcześniej w Szwecji i we Włoszech. Pytanie nie brzmi „czy padel będzie rósł?”, ale „gdzie i jak szybko się nasyci?”.

* * *

Gdzie Polska jest na mapie Europy

Lubię patrzeć na Polskę przez pryzmat krajów, które ten etap już przeszły. To daje lepszy obraz niż jakikolwiek raport branżowy.

Hiszpania — niekwestionowany lider z ok. 17 000 kortów i 5,5 mln graczy. Jeden kort na ok. 2800 mieszkańców. Padel to tam drugi najpopularniejszy sport po piłce nożnej. To benchmark, do którego Polska ma jeszcze daleko, ale który pokazuje, gdzie tkwi potencjał.

Szwecja — 4000+ kortów na 10 mln mieszkańców, czyli jeden na 2500 osób. Wybudowali tę infrastrukturę w dekadę. Polska ma dziś proporcjonalnie kilkanaście razy mniej.

Włochy — 9000+ kortów, drugi rynek w Europie. Przez ostatnie 3 lata rosły o kilkaset kortów rocznie.

Polska w 2026 roku jest tam, gdzie Szwecja była ok. 2015 roku. I to jest właśnie ta chwila.

Ale jest jeden istotny czynnik, który nas od Szwecji odróżnia: klimat. Polska zima wymusza model hybrydowy — kryte hale albo ogrzewane konstrukcje. To wyższy koszt inwestycji, ale też wyraźna przewaga konkurencyjna dla tych, którzy to rozumieją i budują obiekty całoroczne.

* * *

Co napędza wzrost — i co może go zahamować

Dlaczego padel rośnie tak szybko

  • Niski próg wejścia — w padla można zagrać sensownie już po pierwszej godzinie. W tenisie na to czeka się miesiącami.
  • Gra towarzyska — debel obowiązkowy, co oznacza, że padel buduje naturalne relacje. To nie tylko sport, to format spotkania.
  • Efektywność powierzchni — na obszarze jednego kortu tenisowego mieszczą się dwa, a nawet trzy korty padlowe. Trzy razy więcej graczy z tej samej powierzchni to trzy razy większy przychód.
  • Inkluzywność wiekowa — grają juniorzy, 40-latkowie i seniorzy. Proporcje płci są wyrównane: ok. 55% mężczyzn, 45% kobiet. To rzadkość w sporcie rakietowym.
  • Społeczność zamiast transakcji — najlepsze kluby budują ligę, turnieje, eventy. Gracz staje się członkiem, nie tylko klientem.

Co może zahamować wzrost

  • Nasycenie rynku w dużych miastach — Warszawa już teraz ma kilkanaście obiektów. Za 2–3 lata walka o gracza będzie tam znacznie trudniejsza.
  • Błędy lokalizacyjne — wejście w rynek bez analizy konkurencji i demografii to wciąż najczęstszy błąd inwestorów. Widziałem go wielokrotnie.
  • Presja cenowa — stawki za wynajem kortów w Polsce są wciąż wysokie w porównaniu z Hiszpanią. Przy nasyceniu rynku ceny będą musiały spaść, co obniży marże słabszych obiektów.
  • Konsolidacja — tak jak stało się to w fitness, rynek padla zmierza do przejęć. Sieci i franczyzy będą presją dla małych, jednolokalizacyjnych klubów.

* * *

Moja prognoza na lata 2026–2028

Działam w tym środowisku od lat — zarówno jako właściciel Rakietmanii, jak i jako konsultant dla inwestorów budujących nowe obiekty. Oto jak widzę najbliższe 2–3 lata:

2026: rok ekspansji. Liczba kortów w Polsce zbliży się do 900–1000. Powstaną pierwsze sieci o zasięgu krajowym. Największe miasta zaczną odczuwać presję konkurencyjną.

2027: pierwsze selekcje. Obiekty bez wyraźnej tożsamości, bez programu i bez społeczności zaczną mieć trudności z wypełnieniem kortów. Gracz staje się wybredniejszy — bo ma wybór.

2028: dojrzały rynek. W dużych miastach nastąpi stabilizacja lub lekka korekta cen. Rynek będzie rósł głównie w miastach średniej wielkości i na obrzeżach metropolii.

Gdzie widzę największy potencjał

  • Miasta 50 000–200 000 mieszkańców — niższa konkurencja, rosnąca klasa średnia, wysoki potencjał lojalności lokalnej społeczności.
  • Obiekty hybrydowe — padel połączony z tenisem, squashem lub strefą gastronomiczną. Jedne przychody finansują drugie.
  • Modele franczyzowe — dla inwestorów bez doświadczenia operacyjnego to szybsza droga do rentowności niż budowanie od zera.
  • Eventy i B2B — firmy masowo organizują turnieje integracyjne. Klub z dobrą ofertą korporacyjną ma stabilny przychód niezależny od sezonu.

* * *

Trzy błędy, które widzę najczęściej

Pracuję z inwestorami budującymi korty od kilku lat. Oto trzy rzeczy, które wciąż się powtarzają:

Błąd #1: budowa bez analizy lokalnego rynku. Inwestor widzi, że padel rośnie, i otwiera klub. Nie sprawdza, ile kortów jest w promieniu 5 km, jaki jest profil demograficzny okolicy, ile jest firm w pobliżu, które mogłyby kupić eventy korporacyjne. To jak otwieranie restauracji bez sprawdzenia, co serwuje sąsiad.

 

Błąd #2: oszczędzanie na tym, co widać. Tanie pokrycie, niskiej jakości nawierzchnia, brak klimatyzacji. Gracze to czują. Padel to sport klasy średniej i wyższej — ta grupa jest wymagająca i nie wraca do miejsc, gdzie warunki są poniżej oczekiwań.

 

Błąd #3: budowanie obiektu zamiast społeczności. Kort bez ligi, bez turnieju, bez animatora to tylko wynajmowana powierzchnia. Najlepsze kluby w Polsce — i widzę to na co dzień w Rakietmanii — budują program. Gracz przychodzi po sparring partner, a zostaje na 5 lat.

* * *

Co zrobić, jeśli myślisz o wejściu w rynek padlowy

Jeśli czytasz ten wpis jako potencjalny inwestor — dobrze trafiłeś. I dobrze, że szukasz wiedzy przed decyzją, a nie po niej.

Od kilku lat pomagam inwestorom analizować lokalizacje, wybierać model biznesowy i liczyć realną opłacalność kortów padlowych. Nie sprzedaję kortów. Pomagam budować obiekty, do których gracze będą wracać.

Jeśli chcesz policzyć realną opłacalność swojej inwestycji kortowej — wejdź na inwestycjekortowe.pl. Znajdziesz tam kalkulator, case studies i możliwość bezpośredniej konsultacji.

 

A jeśli chcesz po prostu zagrać — wiesz, gdzie mnie znaleźć.

Michał Pasicki